Ryszard Warta, Nowości, Zimna woda się przyda, 6 Stycznia 2010
W rankingowym wyścigu doczekaliśmy się wreszcie kubełka zimnej wody. Po serii różnych zestawień, w których Toruń prezentował się jako regionalny lider, w najnowszym rankingu metropolitalności polskich miast Nordea Metrox 2009 wypadliśmy kiepsko. Na osiemnaście ośrodków zajęliśmy 14 miejsce. Bydgoszcz wypadła lepiej: zajęła 10 lokatę. Sąsiadom należą się gratulacje, bo od zeszłego roku skoczyli trzy oczka do góry, a my o dwa oczka spadliśmy. Bydgoszcz okazała się lepsza w kategoriach „Jakość i rozmach życia” oraz „Usieciowienie biznesowe i koncentracja procesów”. W kategorii „Siła i nowoczesność gospodarki” lepszy okazał się Toruń, co żadnym zaskoczeniem nie jest, bo przewagę toruńskiego biznesu pokazują także inne rankingi.
Kubełek zimnej wody przyda się nie tylko nam. Generalnie z polskimi metropoliami jest słabo. Z analizy wynika, że mamy dziś w Polsce jedną metropolię (Warszawa), pięć ośrodków, w których metropolie się tworzą (Kraków, Poznań, Wrocław, Silesia, Trójmiasto) oraz dwa, trzy miasta, balansujące na granicy poczekalni, czyli Łódź, Szczecin i Rzeszów. Reszta o metropolitalnym statusie może tylko pomarzyć.
Ranking obnaża całą słabość naszych miast. Pięć najsilniejszych ośrodków dysponuje jedynie od 21,86 do 16,13 proc. siły metropolitalnej Warszawy. Łódź z 9,01 proc. i Szczecin z 6,45 proc. to już druga liga. Nasze 4,52 proc. Bydgoszczy i 3,70 proc. Torunia to słaba okręgówka.
Ranking pokazuje też, jak absurdalne są mrzonki o tym, że Bydgoszcz samodzielnie może tworzyć metropolię, co hałaśliwie lansuje jedno z bydgoskich środowisk. Awans do rangi metropolii daje korzyści, ale trzeźwo trzeba oceniać własne możliwości. W naszym wypadku jedyną szansą jest połączenie sił obu naszych miast na zasadach rozsądnego, uczciwego partnerstwa. A i to bez gwarancji powodzenia, bo nawet arytmetyczna suma naszych potencjałów daje nam zaledwie miejsce gdzieś między Szczecinem a Łodzią. Szansa jednak jest, pytanie tylko, czy nie zostanie ona zmarnowana przez kompleksy, fobie i brak wyobraźni.